Sirocco Fight Club
Adres
SIROCCO FIGHT CLUB
Łódz, ul. Jaracza 40 - w końcu po lewo I piętro
DojazdNowość
Kliknij aby sprawdzić jak dojechać z dowolnego miejsca w Łodzi, taksówką, tramwajem lub autobusem.
Opis
Łódzkie Centrum Sztuk Walki "SIROCCO" powstalo w 1993 roku ,a osobowosc prawna jako Stowarzyszenie uzyskalo w 1996.
Początkowo dzialalo jako Centrum Kung Fu Modliszki ?ARRAKIS? oraz Simon Dan Center jako prywatna firma P.Danowskiego. Historie można podzielic na kilka ( czasami nakladajacymi się na siebie ) okresów w zależności od klimatow których doświadczalismy w zwiazku z moimi ?wizjami i pomyslami ? oraz modami, które panowaly w Polsce i w naszym klubie.
1. Okres tworzenia się klubu ? kwiecień 1993- luty 1995 (zajęcia w szkolach 12!! sekcji samej Modliszki i tradycyjnego Kung Fu ponad 300 osob!!).
2. Okres pierwszego klubu na Jaracza 19. Lata 1995 - 1999. Wspanialy rozwoj zawodników,umiejetnosci w realnej walce, poczatki TKD jako sztuki tradycyjnej. Klub z silownia, sauna, solarium, wizyty w klubie ambasadora Chin i waznych odobistosci, pokazy mody, klub puszystych, turnieje zamkniete wolnej walki.. ( walki jak z bajki-złej bajki na nasze szczescie ze szczesliwym zakonczeniem ). Stworzenie lodzkiej legendy o kilerach kungfu.
3. Okres powstanie drugiej sali na Próchnika 43. Lata 1998 - 2003 zmiana dzialalnosci klubu na walki i zawody, poszukiwanie gloryfikacji na zewnatrz w wynikach. Pierwsze medale na MŚ w TKD i Kung Fu. Pierwsi poważni sponsorzy, dofinansowania Umiasta oraz Urzedu Marszalkowskiego. Pierwsze MP organizowae przez Sirocco oraz gale full contakt .
4. Okres biznesowy z marketingiem ?duchowym? Acarya - wejscie w WTF. Lata 1998 - 2003 Dzialanie 17 klubow w woj. Lozkim min.Sieradz, Konstantynow, Zgierz, Aleksandrow, Biala Rawska, Pabianice, Siemianowice, Tomaszow Maz, Piotrkow Tryb, Balchatow, ponad 1000 osob cwiczacych stale pod okiem P.Danowskiego ( przewnelo się w tym czasie 6 lat ok. 10tys osób ).
Wielki blad strategiczno-organizacyjny ( moja osobista porażka ) bylo zle zalozenia by wykorzystywać sportowa rywalzacje do wlasnego samorozwoju w innych ?wojennych? sztukach walki. Oszustwa i niekompetencja ze strony PZT WTF oraz naduzycia finansowe Soo Kwan Lee 9 Dan. Powstanie w tym czasie wielu projektów min Sirocco Colege ( 2000 - 2003 ) moje straty ponad 200tys złotych! Pierwszy powrot do PUT. Powstanie moich najwiekszych psychopatycznych wrogow klubowych oraz konkurencji AZS. Rozbicie calkowite naszych struktur kierowniczych i instruktorskich. Wielki smrod zwiazany z TKD WTF.
5. Okres przejsciowy ( wstepnej stabilzacji ) Lata 2003 - 2006. Powrot do ?realnych sztuk walki? ,wejscie w nowe swieze i niewypaczone srodowiska sztuk walki min :w Muay Thai. Powstanie jednego zjednoczonego Sirocco na Jaracza 40. Reorganizacja w klubie, po kilku latach w WTF ludzie stracili tożsamość co cwicza, jakie mamy priorytety i autorytety w TKD, powrot ponowny (za pomoca Olczyka - cóż za blad!!) do PUT jako glownej drogi w realizacji sportowej klubu oraz starty ( udane ) w Muay Thai. Rejestracja POTTIS, 2004 uzyskanie przedstawicielstwa ICTF, pobyt w Kanadzie ,oboz MT w Tajlandii, Chiny Kung Fu Szpony Orla....Smierc moich nauczycieli Park Jung Tae 9 Dan, Yu Tiang Chenga Sifu Modliszki z Yentai. Ped niewiadomo ku czemu i po co?, odejscie Blaszczyka z zawodnikami WTF ( kolejna gwiazda ), odejscie Olczyka z cala grupa ludzi i zawodników. Na koniec mój rozwod i calkowita utrata kontaktow z moimi dziecmi (USA). Smierc Tomka. Powstanie wielkiego pytania ?PO CO TO WSZYSTKO I CO DALEJ???
6. Okres stabilizacji klubu zwiazanej z odejsciem fermentu i po wypadku Tomka. Poczatek marzec 2006 - czasy obecne. Ludzie i zawodnicy ponowne zaczeli identyfikowac się z klubem, znalezli swoja tozsamosc w tym co robia i co chca robic. Przyjecie duchowych imion przez niektorych, wspaniale kreatywne treningi i obozy.
Nowy program organizacyjny: Tradycja - Komercja ? Sport.Opierający się na calkowicie odmiennych zalozeniach i sposobach zarzadzania danymi grupami ludzi i zawodników. Wymiecenie calkowite zatorow i brudow ?energetycznych?. Wielki remont i porzadki w Sirocco.. Powstanie ?sportowego wizerunku? Sirocco klubu Master z nowym silnym zarzadem ( A.Fratczak, Roman Rozek ) i mocnym wsparciem ze strony UM i Federacji Zwiazkow Sportowych. Narodziny mojej Amelii, jako symbolu nowego Sirocco i nowej drogi...
A teraz bardziej literacko ...
Jest rok 1996. Mój pierwszy wyjazd do Chin do mojego Mistrza Modliszki do Yentai. Egzaminy mistrzowskie w TKD przed Park Jung Tae, oraz Andresenem w Norwegi w Trondheim itd. Sekcje taekwondo jak i kung-fu rozwijaly sie z uplywem czasu, powstal wspanialy klub o wdziecznej nazwie Sirocco - klub, który dal poczatek wszystkiemu. Nazwa powstala podczas treningu nocnego form gdzie spadla doslownie na nas fala goraca i zerwal się cieply watr, który napelnil nas wspaniala energia. Jedna z cwiczacych ?Biala? Anna Wanicka powiedziala to Sirocco ,nikt wtedy nie wiedzial ze to nazwa wiatru wiejacego na polnocy Afryki i tak zostalo.
Wspólne wakacyjne wyjazdy i czas spedzany razem w klubie na treningach i poza nimi zblizyly do siebie wielu ludzi. Wspólne wyjazdy na zawody taekwondo, kung-fu, kickboxingu oraz seminaria szkoleniowe przyczynily sie do powstania nowej mlodej kadry instruktorskiej, która stala sie fundamentem pod stworzenie duzej i silnej organizacji. W 1998 roku poszerzylismy nasze horyzonty o olimpijska formule taekwondo WTF. Zalozylismy Okregowy Zwiazek Taekwondo WTF bedacy pelnoprawnym czlonkiem Polskiego Zwiazku. W tym roku powstala także Acarya. Cala idea zrodzila sie na jednym z wakacyjnych obozów, który byl przelomowa chwila w naszej historii naznaczonej pozniej wielkim bolem i konsekwencjami z powodu utraty tozsamosci .
Acarya oznacza doslownie tego, który naucza przykladem wlasnego zycia, czyli nauczyciela. Nazwe ta przyjelismy otwierajac na chybil trafil hinduska Bhagavad-gite. Ciekawy zbieg okolicznosci, prawda? W roku 2000 zalozylismy wlasny Polski Zwiazek Kung-fu Tradycyjnego i Sportowego w skrócie POKTIS. W 2003 przeobrazil się w POTTIS ze zmaiana dyscypliny na Taekwondo. Zaczelismy nauczac w naszej organizacji równiez Sandy, chinskiej odmiany kick boxingu. W tym czasie nasza organizacja zrzeszala 17 klubów rozmieszczonych w województwie lódzkim lata 1998 - 2003. Nasi instruktorzy prowadzili zajecia taekwondo WTF, GTF/TI, sandy, kick boxingu, oraz kung-fu modliszki, a takze zajecia tai chi i chi kung. Wspólpraca z tak wieloma organizacjami nie jest prosta sprawa, jednak dzieki calemu sztabowi ludzi, którzy nam pomagaja udaje nam sie zazegnywac wszelkich konfliktów pomiedzy przedstawicielami poszczególnych styli. Dobra organizacja i zaangazowanie tych ludzi pozwalaja nam szkolic naszych zawodników w atmosferze wzajemnej pomocy i zrozumienia oraz osiagac sukcesu w zawodach zarówno na arenie polskiej jak i miedzynarodowej we wszystkich cwiczonych u nas formulach walki. Zalozycielem i szefem Acary byl Przemyslaw Danowski 5 dan taekwondo GTF/TI 2 dan WTF, czarna szarfa kung-fu.
Acarya ostatecznie upadla w roku 2003 calkowitym rozpadem struktur sportowo-organizacyjnych. Glownym powodem było zle zorganizowane cele szkolenia ludzi, laczenie sportu z tradycja a przede wszystkim nie kompetencja Polskiego Zwiazku WTF ( brak certyfikatow, brak uprawnien egzamnatora, kradzieze pieniedzy przez Soo Kwang Lee, wojna podchodow na moich sponsorow przez cwaniakow z Olsztyna oraz ambicje i zapedy niektórych rodzicow i instruktorow, których glownym celem było uzyskanie jak najlepszych sportowych wynikow lub DOCHODOW!!
W TKD WTF, a nie w pokrewnych dziedzinach jak TKD GTF czy Kung Fu ( które uwazalismy za najbardziej nobilitujace ). Nie bylsmy przygotowani na taki bieg wydarzen i nastapil wielki wybuch, który niestety do dzis zbiera jeszcze swoje zniwo w postaci ?niezadowolonych innowiercow? psujących nam na prawo i lewo opinię.
Najlepsi zawodnicy min to: Tomasz Lechowski 1 dan ( brazowy medalista Mistrzostw Swiata w kick boxingu z 1997 roku wielokrotny zloty medalista Mistrzostw Polski i Pucharu Polski w taekwondo GTF/TI ), Michal Blaszczyk 1dan ( brazowy medalista Mistrzostw Europy w taekwondo TI z 1999 roku, wielokrotny medalista Mistrzostw Polski taekwondo GTF/TI, WTF, kung-fu ), Jaroslaw Olczyk 2 dan ( srebrny medalista Mistrzostw Swiata w kung-fu w sandzie z 2000 roku, srebrny medalista Mistrzostw Swiata Taekwondo GTF , wielokrotny medalista mistrzostw Polski i Pucharu Polski w taekwondo GTF/TI, oraz w kung-fu ), Mariusz Zawadzki 2 dan ( wielokrotny Medalista Mistrzostw Polski w taekwondo WFT, GTF/TI ), Sebastian Dabrowski 1 dan ( brazowy medalista Mistrzostw Swiata w taekwondo GTF ), Michal Kostrzewski 1 dan ( wielokrotny medalista Mistrzostw Polski w taekwondo GTF/TI, WTF i kung-fu, Muay Thai ), Filip kaminski 1 Dan ( Kick Boxing,Tkd ICTF ) Marta Ulanska 1 Dan ( wielokrotna medalistka Mistrzostw Polski w taekwondo WTF, GTF/TI, powolywana do kadry Polski juniorów w taekwondo WTF ), Ewelina Stasiak ( wielokrotna medalistka Mistrzostw Polski w taekwondo GTF/TI i WTF ). Remigiusz Fabich ( KB oraz Muay Thai ) i wielu innych. Acarya dysponowala niezwykle szerokim zapleczem mlodych i utalentowanych zawodników odnoszacych równiez sukcesy zarówno w Polsce jak i za granica. Przez okres 2 lat zajmowalismy 3 miejsce w Polsce w systemie dzieci i mlodzezy w TKD WTF. Juniorzy mlodsi oraz dzieci wychodzace spod naszych skrzydel dysponowaly i dysponują wysokimi umiejetnosciami zarówno w zakresie techniki jak i walki. Nasi mlodzi zawodnicy zdobyli wiele medali zarówno na zawodach krajowych jak i zagranicznych. Do najbardziej utytulowanych sposród naszych najmlodszych wychowanków nalezeli: Patryk i Damian Kostrzewy, Michal Bloch, Patryk Poter, Maciek Krawczyk, Nadia i Arleta Danowskie, Marcin Cholajda, Bartek Mielczarek, Wiktor Sobiecki, Marcin Czerwinski.
Nie sposób także wymienic wszystkch osób zwiazanych bardzo emocjonalnie z klubem takimi filarami mogą być Zdzisiu, Bożenka czy Ania która jest za ?siedmioma górami lasami?, doprawdy było nas bardzo wielu....
Klub w okresie 13 lat zorganizował kilkakrotnie Mistrzostwa Polski W Taekwondo WTF, GTF, Kung-Fu, 2 krotnie miedzynarodowy turniej Nadziei Olimpijskich CEFTA, Puchary Polski w Muay Thai, Tkd, kung Fu ok. 40!! Turniejów regionalnych oraz 5gal profesjonalnych Taekwondo i kick boxingu z udzialem nawet szefa Swiatowej Federacj Kick boxingu WKN Stefana Cabrery. Nasz dorobek medalowy to 39! medal na Mistrzostwach Świata, 24 na Pucharze Świata, a medale z Europy czy Polski nie sposób obecnie zliczyć!
Z roku na rok przybywa nam doswiadczenia, które pozwala nam rozwijac swoja dzialalnosc na terenie centralnej Polski. Od paru lat ( od 2003 ) jestesmy takze zrzeszeni w Polskim Zrzeszeniu Muay Thai.Od 2005 prowadzimy także sekcje bokserskie pod okiem Mistrza byłego Olimpijczyka legendy Trenera mgr. Romana Rożka. W klubie także działa sekcja Hwarangdo oraz Szponów Orla. Obecne trenuje w Sirocco ponad 200 osób w róznych sekcjach pod okiem wykwalifikowanych instruktorów oraz Mistrzow. Prowadzimy zajęcia w dyscyplinach Taekwondo WTF, ICTF, Kung Fu Szpony Orla oraz Modliszka, Muay Thai, Muay Boran, Hwarangdo, Kick Boxing, Boks. Zajęcia sa prowadzone w 6 salach na terenie naszego klubu ( prawie 1000m2 ). Posiadamy wlasna sale kinowa ( telebim ) z kawiarnia, ring, maty i inne profesjonalne zaplecze do trenngow. Staramy sie, aby nasi podopieczni byli szkoleni wszechstronnie bez wzgledu na to jaki styl cwicza i aby mogli sprawdzac swoje umiejetnosci w róznych formulach i systemach walki. Ostatnie 13 lat dzialalnosci naszej szkoly potwierdzajac slusznosc takiego postepowania. Nigdy nie zamykalismy sie w ograniczeniach jakie narzuca jeden styl czy formula walki dzieki czemu wychowalismy wielu wszech stronie wyszkolonych zawodników, którzy wielokrotnie przynosili nam duzo radosci i zadowolenia zdobywajac medale na imprezach krajowych i miedzynarodowych.
Dalsza historie czas napisze, jak zaowocowal nasz powrot do tradycji ( min. inicjacje na osobistych uczniow, kontrakty, wartosci, a nie tylko umiejetnosci itd ), wprowadzenie profesjonalnego szkolenia sportowego w zakresie dyscyplin olimpijskich TKD WTF oraz BOKSU, a także modnej obecnie komercji ( latwa dostepnosc do hobby dalekowschodnich sztuk walki ).
Jestesmy pewniejsi naszej przyszlosci, choc w niezwykle przykry sposób doswadczeni po wypadku Tomka, stresujacych kontrolach atakach mediow i ludzi oraz nielojalnych i plytkich zachowaniach bylych wspoltworcow naszego klubu. Staramy się obecnie kroczyc prawa i profesjonalną drogą strozytnych mistrzów i nowoczesnych kwalifikowanych instruktorow sportu bądź rekreacji. Mamy nadzieje, ze ten 6 okres tzw. stabilzacji będzie ostatnim okresem przemian i przyniesie nam w koncu spokoj oraz pozwoli uzyskiwac jeszcze lepsze wyniki sportowe oraz dac poczucie zadowolenia z wlasnego samorozwoju wszystkim uczestnikom Tej wspanialej podrozy i drogi zwanej SIROCCO...
Budujmy razem nasz wspólny Dom-Zamek Sirocco. Na silnych fundamentach naszych szczerych oczekiwań i w duchu mądrości, pokory i Tradycji Dalekiego Wschodu oraz uczciwej sportowej rywalizacji, kompetencji i w/g zasad ?fair play?
NIP: 947-154-23-43
REGON: 471460024
Biuro
tel. 0-42
mail: biuro@siroccofc.pl
Prezes
Przemyslaw Danowski 6 DAN
tel. 605 60 10 18
mail: prezes@siroccofc.pl
* DziejeSie.pl nie odpowiada za różnicę publikowanych informacji ze stanem faktycznym

Komentarze
1. zawodnik - 02.09.2011 12:07
www.kluby-sportowe.com.pl/klub,1932,sirocco-fight-club.html" target="_blank" rel="nofollow">http://www.kluby-sportowe.com.pl/klub,1932,sirocco-fight-club.html dane adresowe do klubu
2. zawodnik - 02.09.2011 11:59
WŁAŚCIWE DANE KONTAKTOWE DO KLUBU SIROCCO FIGHT CLUB Łódz, ul. Jaracza 40 - w końcu po lewo I piętro Prezes Przemyslaw Danowski 6 DAN tel. 791 020 080 tel. 783 298 291 mail: prezes@siroccofc.pl
3. massagewarsaw - 31.03.2011 13:11
Masaż tajski subiektywna recenzja fragment opinii niewidomego masazysty o kursie tajskiego: \"Masaż wykonywany jest w parterze, na macie. Nie ma tu żadnej pracy z energią czy jakimiś tam wydumanymi meridianami. Jest to strikte fizyczna robota. Pacjent leży, a terapeuta klęczy obok, nad nim, lub na jednej nodze, gdy druga jest wykroczna. Masaż ten polega na tym, by używać siły własnego ciała i nie męczyć się podczas zabiegu. Myślałem, że od dlugiego klęczenia będą mnie boleć nogi czy kregoslup lędźwiowy, ale tak nie było. Kanya zwraca uwagę na ergonomię technik i to by podczas ich wykonywania nie zrobiliśmy sobie sami kuku. Pierwszy etap pokazów to były uciski wzdłuż charakterystycznych dla tego masażu linii na nogach. Nie są one jakieś wymyślnie skomplikowane i łatwo je zapamiętać, bo przebiegają zazwyczaj wzdłuż obrysu mięśni lub ścięgien. Prowadzą od przyczepów jednej grupy do drugiej itd. Uciskasz dwoma kciukami i tyle. No właśnie. Jak się już tak kilka godzin nauciskałem, to chciałem jechać do domu. Myśleliśmy z kumplami, że to będzie takie tam fiki miki, i tu nas Kanya zaskoczyła. Zaczęła pokazywać techniki rozciągania powięzi, mięśni i pracy na stawach. Znam wiele technik z terapii manualnej, ale to, co Kanya wydziwiała, robiło wrażenie. Np technika będąca równocześnie trakcją, rozciąganiem powięzi, rotacją, i tak na wielu stawach, mięśniach i na wiele sposobów. Techniki, poza tym, że skuteczne, to są bardzo widowiskowe. Po pierwszym dniu czułem się jak po treningu karate. Masaż w niektórych miejscach jest bolesny, ale ból ten musi być znośny i nie duży. Ogólnie wrażenie po tym masażu jest przyjemne. Cały zabieg jest podobny do tych z yumeiho. Jest on jednak w moim odczuciu delikatniejszy, bardziej przemyślany i nie tak siermiężny, jak u japończyków. Nie ma też manipulacji na stawach obwodowych (przynajmniej na pierwszym etapie kursu). Jest to tzw. masaż jogiczny, więc głównie skupia się na streczingu i pracy z tkanką miękką. Początkowo planowaliśmy, jako starzy wyjadacze, zrobić z kumplami dwa etapy od strzału - podstawowy i zaawansowany. Jednak materiału jest dużo więc postanowiliśmy po pierwszym etapie zrezygnować, by przedstawioną nam wiedzę przetrawić na spokojnie. Nie polecam więc robienia dwóch stopni na raz. Za dużo tego jest, a wiedza, którą dzieli się Kanya wymaga treningu i precyzji. Nie jest to jednak trudna sztuka. Jest to spokojna, precyzyjna robota. Można ją podzielić na segmenty np. robiąc sam kręgosłup, lub całe ciało albo po prostu nogi ze stopami. Technik też jest wiele i nie trzeba, choć można, stosować wszystkie. Na pierwszym etapie pokazywany jest ogólny masaż całego ciała w pozycji leżącej na plecach, brzuchu, bocznej jak i siedzącej. Nie ma twarzy i zbyt wielu manipulacji. Nie ma też zbyt żmudnej roboty na samych stopach. Jest natomiast dużo ciekawych rozściągań i pracy z powięzią. Trochę to wszystko zahacza też o podstawy neuromobilizacji. Ważna jest wygoda samego pacjenta, jak i ergonomia technik wykonywanych przez terapeutę. Do tego masażu nie potrzebny jest wzrok. Potrzebne są natomiast dobre czucie i trochę orientacji przestrzennej (nie mylić z orientacją w terenie). Pisząc o orientacji przestrzennej mam na myśli uświadomienie sobie, że świad posiada 3 wymiary. W masażu tym bawimy się ciałem rozciągając je w różnych kierunkach. Góra, dół, lewo, prawo - stąd ta widowiskowość. Jarek W. \" calosc opinii i dyskusja \"Masaż tajski - moja subiektywna recenzja\" http://groups.google.pl/group/terapiamanualnapolska/browse_thread/thread/4b0b8b4a0dd14316# http://sites.google.com/site/masaztajskiwarszawakurs
4. massagewarsaw - 31.03.2011 13:10
Tajski dla głuchoniewidomych Szkolenie z podstaw masażu tajskiego dla osób głuchoniewidomych Bezpłatne szkolenie dla osób głuchoniewidomych z podstaw masażu tajskiego? Dzięki projektowi, który realizujemy pod hasłem ?Weź sprawy w swoje ręce?? stało się to możliwe! Wzięło w nim udział dziesięciu beneficjentów tego projektu, którzy będąc już masażystami, chcieli zdobyć dodatkowe umiejętności i tym samym zwiększyć swoją atrakcyjność na rynku pracy. Szkolenie odbyło się w miejscu bliskim sercom wielu osób związanych z TPG, czyli w Ośrodku Szkoleniowym Stowarzyszenia ?Akademia Łucznica?. Poprowadziła je natomiast Kanya Krongboon, o której dużo można się dowiedzieć ze strony internetowej www.massagethai.info Kanya sama się na niej przedstawia jako ?jedyna nauczycielka masażu tajskiego, indonezyjskiego i tajskiego masażu stóp i tajskiego masażu ziołowego w Polsce?. Oprócz tego chwali się też, że: Jestem terapeutką i nauczycielką jogicznego masażu tajskiego, indonezyjskiego, tajskiego masażu stóp i tajskiego masażu ziołowego z kilkunastoletnim doświadczeniem. Wykonałam grubo ponad dziesięć tysięcy zabiegów, każdy trwający co najmniej godzinę i wyszkoliłam w trybie indywidualnym w Tajlandii i Wielkiej Brytanii ponad 500 masażystów, jak również prawie 600 na 80 kursach publicznych i prywatnych w Polsce (wielu wracało na moje kolejne kursy). Katarzyna Ptasznik, koordynator makroregionu południowo-wschodniego, która była odpowiedzialna za przygotowanie szkolenia dla masażystów, informacje te uzupełnia jeszcze o to, że jak wiedziała z wcześniejszych rozmów z Kanyą, ma ona bogate doświadczenie w pracy z osobami niewidomymi i słabowidzącymi. Było to ważne kryterium przy wyborze instruktora i jak się okazało przyniosło pozytywne efekty. A dlaczego w ogóle masaż tajski? Katarzyna Ptasznik wyjaśnia, że inspiracja wypłynęła z kilku źródeł: ?Ludzie są coraz bardziej spięci, coraz bardziej potrzebują więc masażu relaksującego. A tajski jest bardziej masażem relaksacyjnym niż leczniczym. Jest doskonały dla osób, które po trudach codziennej pracy chcą sobie zrobić chwilę relaksu. Ponadto: masaż tajski wychodzi poza utarte schematy, więc w naszym społeczeństwie odbierany jest po prostu jako atrakcyjny. Dla naszych masażystów dodatkowym atutem jest też to, że do wykonywania masażu tajskiego nie potrzebują żadnego specjalistycznego wyposażenia ? wystarczy kocyk, który rozłożą na dywanie w domu klienta. Przyznać się jednak muszę, że nie ja wpadłam na ten pomysł ? podsunęli mi go sami masażyści, biorący udział w projekcie ? sygnalizowali, że to jest ta technika, którą chcieliby poznać.? Szkolenie ? okiem uczestnika, Krzysztofa Gaja (fragmenty ? więcej w 4. numerze kwartalnika ?Dłonie i Słowo?) ?Dowiedziałem się, że ma być 10 masażystów z całej Polski z przewodnikami, więc zacząłem intensywnie myśleć, jak tylu głuchoniewidomych nauczyć w trzy dni masażu tajskiego i z lekka obawiałem się ?wolnej polki\", a nawet ?partyzantki\", jak to się żartobliwie czasem mówi na kurs, który ma być, żeby był. Ciągnęło mnie jednak coś i już, może to prowadząca Kanya Krongboon - prawdziwa Tajka, a może Anioł Stróż? Już wkrótce miało się okazać, że ja to i owszem, mam wyobraźni całkiem sporo, ale organizator i prowadzący, mieli więcej, bo nie spotkałem kogoś jadącego do Warszawy po szkoleniu, który by był niezadowolony. Po naszemu, po europejsku, jak masować, to gdzieś na leżance, kozetka jakaś, żeby tapczan chociaż. A tu na podłodze zasłane materacami, na materacach kocyczki i oto całe wyposażenie na początek do masażu tajskiego. Każdy głuchoniewidomy zajął pozycję siedzącą po turecku, albo jakąś parterową, bo i taki materac zachęca od razu do polegiwania nawet. Zrobiło sie gwarno, każdy gada do swojego przewodnika i odwrotnie, więc 20 głosów co najmniej coś tam sobie jeszcze uzupełnia na jakiejś ?mózgowej półce\". Nie mogę się doczekać na rozpoczęcie. Obok mnie Tomek mój przewodnik, Kasia, przewodnik Zuzanny i tak dalej: Iza, Mariusz, Warszawa, Wrocław, Kraków, Szczecin. Sala dość duża, więc się stresuje, że do mnie nie dotrze coś. W pewnym momencie rozległo sie tradycyjne cii cii cii bo oto z cicha zaczyna do nas przemawiać pani Kanya. Sporo osób zna angielski, ale Małgorzata tłumaczy ofiarnie głośno wszystkim, którzy mają problemy. Szybka decyzja, kto będzie masowany i oto już Zuzanna leży na materacu i zaczynamy masaż stopy. Nasi przewodnicy dysponują już rysunkami, gdzieś ktoś rozdał, biorę do ręki, kilkanaście, może lepiej stron. Pani Kanya pokazuje pierwszą linię, przewodnicy powtarzają nam, raz i jeszcze raz, do skutku. Wreszcie próbujemy. Uciskam kciukami na stopę Zuzanny od podeszwy i klęczę bogobojnie na kolanach, i pochylony do przodu. Doczekałem się na panią Kanyę, podchodzi. Od razu poprawia. Ja tu gniotę rękami, jak te kopytka przysłowiowe i szybko, a ja mam naciskać, wolniutko i coraz głębiej przez całe three seconds i jak by tego było mało, to pani Kanya mówi do mnie: come back - wróć. W masażu klasycznym zawsze masuje się dosercowo i nie wraca, a w tajskim jest to come back. Nie dość tego. Coś tu na początku mi nie idzie, pani Kanya widzi, że nie rozumiem, bierze mi rękę na swoje plecy i sama naciska stopę Zuzanny. Nagle zrozumiałem! Ona nie naciska rękoma, ona buja się do przodu i tyłu i naciska jakby całym ciałem, a siła idzie na kciuk. Wchodzi w stopę jak w masło i na dokładkę Zuzanny pytają, czy boli, a ona mówi, że nic, a nic. Jest gwarno jak w ulu, jedna wielka gadanina, ten zapyta, ten odpowie, ten powtórzy, tamten poda, każdy ma roboty pełne ręce. Spokojna pani Kanya, cicho mówi, jest nieco tajemnicza, bardzo łagodna w ruchach, nie złości sie jak my z gatunku: cholera, już ci trzy razy mówiłem, ile będę powtarzał. Cierpliwie, spokojnie, raz, drugi, trzeci, aż pojął kursant. W tym momencie już wiedziałem, że warto było tu być. Byłem pewien, że mnie tu nie ominie wiedza. Tak wygniatając sobie wzajemnie obydwoma kciukami nogi, co raz pokazując nowe punkty i linie, wybiła 21:00, koniec na dzisiaj. Ludzie mówią, że fajnie jest, ciężki program nabity na full - jak mawia młodzież, ale owocny. Męczyć, to się Polak lubi, byle wiedział po co. Coś tak czuję, że ludzie mają zapał, wszędzie słychać ożywienie. Koniec dnia. Jutrzejszy, będzie według planu taki sam, tyle, że więcej pracy, bo od samego rana. Gdybym ten dzień chciał porządnie opisać, tak z detalami, to by trzeba było kilku rozdziałów, więc proponuję streszczenie: jedzenie, masowanie, masowanie jedzenie, masowanie, masowanie i spanie. Ostatniego dnia, w niedzielę, trenujemy ofiarnie, przypominamy, sprawdzamy, powtarzamy jeszcze, a pani Kanya Krongboon dokładnie sprawdza każdego cichaczem. Chwali i słusznie, bo zawsze lepiej raz pochwalić, niż dwa razy zganić. I oto wypełniamy ankiety po szkoleniu na krótko przed obiadem, brawa, podziękowania i rozchodzimy się na obiad. Pani Kasia - bo na tym kursie tak mówiło się na kierowniczkę, zdecydowała o organizacji po obiedzie. To fajnie tak do kierowniczki wołać Kasia, zwykle kierownik to: kolejka, podanie, odpowiedź, demonstracja wyższości, nierzadko buta, a tu podchodzisz i masz przed sobą kierowniczkę, która mówi, że jest Kasia. Bardzo miłe to wrażenie robiło, nie powiem. Po obiedzie już spakowani, czekamy na najważniejszą chwilę szkolenia, czyli wręczenie dyplomów i zaświadczeń, a sam jeszcze nie wiem, co to, to też ciekawość, która jest pierwszym stopniem do wiedzy, a ta zła do piekła, wzrasta. Pani Kanya mówi ostatnie słowa, że dobrze nam szło, że możemy się posługiwać masażem tajskim w swoich gabinetach, aż wreszcie ruszyła kolejka do wręczenia świadectw. Każdy ściskał w garści swoje, pod kurtkę chowa, bo pada. Wielkie podziękowania dla pani Kanyi, brawa i brawa, wszyscy się uśmiechają. W końcu zabieramy się do autokaru i do stolicy, skąd wkrótce rozjedziemy się na cały kraj. Gratuluję pomysłu organizatorom kursu, kogo nie było niech zazdrości i mam nadzieję, że może jeszcze kiedyś taki będzie?? Wrażenia innych uczestników Danuta Gronowicz ze Szczecina: ?Na szkolenie przyjechałam, bo chciałam podwyższyć swoje kwalifikacje zawodowe. Poza tym bardzo mnie to interesuje. Ukończyłam kurs masażu klasycznego w ?Akademii Fitness?, a o tajskim tylko czytałam wcześniej w Internecie. To jednak nie to samo, co poznać technikę na żywo. Z jednej strony chciałam więc podnieść swoje kwalifikacje, a z drugiej rozwinąć swoje zainteresowania. Podczas szkolenia najbardziej podobało mi się to, że instruktorka każdy kolejny etap masażu pokazywała każdemu masażyście indywidualnie, wykonując go po prostu na nim. Mogliśmy poczuć, jak ważne jest ciepło jej dłoni i jaka powinna być siła nacisku. Kanya wyczuła też chyba, że moje mięśnie były spięte, więc wykonała na mnie dodatkowo masaż - chodząc po moich udach! Wydawałam przy tym dziwne dźwięki, którym wszyscy się dziwili (śmiech). To zapamiętam najbardziej! Było to mocne ugniatanie, a czułam to najpierw jako mocne ukłucie, które chwilę później powoli się rozchodziło. Stąd te dziwne dźwięki. Masażu tajskiego nie będę robić osobom, które będą przychodziły do mnie z chorobami kręgosłupa, czy innymi bolesnymi schorzeniami. Przypadek każdego klienta rozpatrzeć będę musiała indywidualnie. Na pewno jednak wielokrotnie wykorzystam elementy tej techniki! Myślę, że klienci też będą tym zaciekawieni i będą przychodzili z ciekawości. A masaż tajski może im pomóc, gdyż pozwala on poruszyć organizm do tego, żeby sam zaczął się regulować. Zawsze jednak powtarzam, że sam masaż nie rozwiąże problemu ?doradzam też zwykle zmianę diety i więcej ruchu.? Mariusz Het z Kluczborka i Tomasz Marciniak z Rawicza: ?Tajski różni się od masażu klasycznego tym, że przy tym pierwszym masażysta musi się dużo nagimnastykować, technika ta wymaga od niego dużo więcej ruchu. Pacjentem też trzeba dużo więcej poruszać!? ?Samo szkolenie? Przeszkadzał mi trochę hałas. Kanya każdy ruch opisywała, dokładnie mówiła jak trzymać palce itp. Gdy wszyscy wokół rozmawiali, trudno było się skupić. Dużo lepiej mi się pracowało po godzinach, gdy już wszyscy się rozeszli i zostałem tylko ja z Mariuszem, Kasią i Kanyą, bo wtedy było wreszcie cicho.? ?Cieszę się, że mogłem poznać Kanyę i wielu innych ludzi.? http://tpg.org.pl/index2.php?aktu&news=80
5. massagewarsaw - 31.03.2011 13:10
Tajski dla głuchoniewidomych Szkolenie z podstaw masażu tajskiego dla osób głuchoniewidomych Bezpłatne szkolenie dla osób głuchoniewidomych z podstaw masażu tajskiego? Dzięki projektowi, który realizujemy pod hasłem ?Weź sprawy w swoje ręce?? stało się to możliwe! Wzięło w nim udział dziesięciu beneficjentów tego projektu, którzy będąc już masażystami, chcieli zdobyć dodatkowe umiejętności i tym samym zwiększyć swoją atrakcyjność na rynku pracy. Szkolenie odbyło się w miejscu bliskim sercom wielu osób związanych z TPG, czyli w Ośrodku Szkoleniowym Stowarzyszenia ?Akademia Łucznica?. Poprowadziła je natomiast Kanya Krongboon, o której dużo można się dowiedzieć ze strony internetowej www.massagethai.info Kanya sama się na niej przedstawia jako ?jedyna nauczycielka masażu tajskiego, indonezyjskiego i tajskiego masażu stóp i tajskiego masażu ziołowego w Polsce?. Oprócz tego chwali się też, że: Jestem terapeutką i nauczycielką jogicznego masażu tajskiego, indonezyjskiego, tajskiego masażu stóp i tajskiego masażu ziołowego z kilkunastoletnim doświadczeniem. Wykonałam grubo ponad dziesięć tysięcy zabiegów, każdy trwający co najmniej godzinę i wyszkoliłam w trybie indywidualnym w Tajlandii i Wielkiej Brytanii ponad 500 masażystów, jak również prawie 600 na 80 kursach publicznych i prywatnych w Polsce (wielu wracało na moje kolejne kursy). Katarzyna Ptasznik, koordynator makroregionu południowo-wschodniego, która była odpowiedzialna za przygotowanie szkolenia dla masażystów, informacje te uzupełnia jeszcze o to, że jak wiedziała z wcześniejszych rozmów z Kanyą, ma ona bogate doświadczenie w pracy z osobami niewidomymi i słabowidzącymi. Było to ważne kryterium przy wyborze instruktora i jak się okazało przyniosło pozytywne efekty. A dlaczego w ogóle masaż tajski? Katarzyna Ptasznik wyjaśnia, że inspiracja wypłynęła z kilku źródeł: ?Ludzie są coraz bardziej spięci, coraz bardziej potrzebują więc masażu relaksującego. A tajski jest bardziej masażem relaksacyjnym niż leczniczym. Jest doskonały dla osób, które po trudach codziennej pracy chcą sobie zrobić chwilę relaksu. Ponadto: masaż tajski wychodzi poza utarte schematy, więc w naszym społeczeństwie odbierany jest po prostu jako atrakcyjny. Dla naszych masażystów dodatkowym atutem jest też to, że do wykonywania masażu tajskiego nie potrzebują żadnego specjalistycznego wyposażenia ? wystarczy kocyk, który rozłożą na dywanie w domu klienta. Przyznać się jednak muszę, że nie ja wpadłam na ten pomysł ? podsunęli mi go sami masażyści, biorący udział w projekcie ? sygnalizowali, że to jest ta technika, którą chcieliby poznać.? Szkolenie ? okiem uczestnika, Krzysztofa Gaja (fragmenty ? więcej w 4. numerze kwartalnika ?Dłonie i Słowo?) ?Dowiedziałem się, że ma być 10 masażystów z całej Polski z przewodnikami, więc zacząłem intensywnie myśleć, jak tylu głuchoniewidomych nauczyć w trzy dni masażu tajskiego i z lekka obawiałem się ?wolnej polki\", a nawet ?partyzantki\", jak to się żartobliwie czasem mówi na kurs, który ma być, żeby był. Ciągnęło mnie jednak coś i już, może to prowadząca Kanya Krongboon - prawdziwa Tajka, a może Anioł Stróż? Już wkrótce miało się okazać, że ja to i owszem, mam wyobraźni całkiem sporo, ale organizator i prowadzący, mieli więcej, bo nie spotkałem kogoś jadącego do Warszawy po szkoleniu, który by był niezadowolony. Po naszemu, po europejsku, jak masować, to gdzieś na leżance, kozetka jakaś, żeby tapczan chociaż. A tu na podłodze zasłane materacami, na materacach kocyczki i oto całe wyposażenie na początek do masażu tajskiego. Każdy głuchoniewidomy zajął pozycję siedzącą po turecku, albo jakąś parterową, bo i taki materac zachęca od razu do polegiwania nawet. Zrobiło sie gwarno, każdy gada do swojego przewodnika i odwrotnie, więc 20 głosów co najmniej coś tam sobie jeszcze uzupełnia na jakiejś ?mózgowej półce\". Nie mogę się doczekać na rozpoczęcie. Obok mnie Tomek mój przewodnik, Kasia, przewodnik Zuzanny i tak dalej: Iza, Mariusz, Warszawa, Wrocław, Kraków, Szczecin. Sala dość duża, więc się stresuje, że do mnie nie dotrze coś. W pewnym momencie rozległo sie tradycyjne cii cii cii bo oto z cicha zaczyna do nas przemawiać pani Kanya. Sporo osób zna angielski, ale Małgorzata tłumaczy ofiarnie głośno wszystkim, którzy mają problemy. Szybka decyzja, kto będzie masowany i oto już Zuzanna leży na materacu i zaczynamy masaż stopy. Nasi przewodnicy dysponują już rysunkami, gdzieś ktoś rozdał, biorę do ręki, kilkanaście, może lepiej stron. Pani Kanya pokazuje pierwszą linię, przewodnicy powtarzają nam, raz i jeszcze raz, do skutku. Wreszcie próbujemy. Uciskam kciukami na stopę Zuzanny od podeszwy i klęczę bogobojnie na kolanach, i pochylony do przodu. Doczekałem się na panią Kanyę, podchodzi. Od razu poprawia. Ja tu gniotę rękami, jak te kopytka przysłowiowe i szybko, a ja mam naciskać, wolniutko i coraz głębiej przez całe three seconds i jak by tego było mało, to pani Kanya mówi do mnie: come back - wróć. W masażu klasycznym zawsze masuje się dosercowo i nie wraca, a w tajskim jest to come back. Nie dość tego. Coś tu na początku mi nie idzie, pani Kanya widzi, że nie rozumiem, bierze mi rękę na swoje plecy i sama naciska stopę Zuzanny. Nagle zrozumiałem! Ona nie naciska rękoma, ona buja się do przodu i tyłu i naciska jakby całym ciałem, a siła idzie na kciuk. Wchodzi w stopę jak w masło i na dokładkę Zuzanny pytają, czy boli, a ona mówi, że nic, a nic. Jest gwarno jak w ulu, jedna wielka gadanina, ten zapyta, ten odpowie, ten powtórzy, tamten poda, każdy ma roboty pełne ręce. Spokojna pani Kanya, cicho mówi, jest nieco tajemnicza, bardzo łagodna w ruchach, nie złości sie jak my z gatunku: cholera, już ci trzy razy mówiłem, ile będę powtarzał. Cierpliwie, spokojnie, raz, drugi, trzeci, aż pojął kursant. W tym momencie już wiedziałem, że warto było tu być. Byłem pewien, że mnie tu nie ominie wiedza. Tak wygniatając sobie wzajemnie obydwoma kciukami nogi, co raz pokazując nowe punkty i linie, wybiła 21:00, koniec na dzisiaj. Ludzie mówią, że fajnie jest, ciężki program nabity na full - jak mawia młodzież, ale owocny. Męczyć, to się Polak lubi, byle wiedział po co. Coś tak czuję, że ludzie mają zapał, wszędzie słychać ożywienie. Koniec dnia. Jutrzejszy, będzie według planu taki sam, tyle, że więcej pracy, bo od samego rana. Gdybym ten dzień chciał porządnie opisać, tak z detalami, to by trzeba było kilku rozdziałów, więc proponuję streszczenie: jedzenie, masowanie, masowanie jedzenie, masowanie, masowanie i spanie. Ostatniego dnia, w niedzielę, trenujemy ofiarnie, przypominamy, sprawdzamy, powtarzamy jeszcze, a pani Kanya Krongboon dokładnie sprawdza każdego cichaczem. Chwali i słusznie, bo zawsze lepiej raz pochwalić, niż dwa razy zganić. I oto wypełniamy ankiety po szkoleniu na krótko przed obiadem, brawa, podziękowania i rozchodzimy się na obiad. Pani Kasia - bo na tym kursie tak mówiło się na kierowniczkę, zdecydowała o organizacji po obiedzie. To fajnie tak do kierowniczki wołać Kasia, zwykle kierownik to: kolejka, podanie, odpowiedź, demonstracja wyższości, nierzadko buta, a tu podchodzisz i masz przed sobą kierowniczkę, która mówi, że jest Kasia. Bardzo miłe to wrażenie robiło, nie powiem. Po obiedzie już spakowani, czekamy na najważniejszą chwilę szkolenia, czyli wręczenie dyplomów i zaświadczeń, a sam jeszcze nie wiem, co to, to też ciekawość, która jest pierwszym stopniem do wiedzy, a ta zła do piekła, wzrasta. Pani Kanya mówi ostatnie słowa, że dobrze nam szło, że możemy się posługiwać masażem tajskim w swoich gabinetach, aż wreszcie ruszyła kolejka do wręczenia świadectw. Każdy ściskał w garści swoje, pod kurtkę chowa, bo pada. Wielkie podziękowania dla pani Kanyi, brawa i brawa, wszyscy się uśmiechają. W końcu zabieramy się do autokaru i do stolicy, skąd wkrótce rozjedziemy się na cały kraj. Gratuluję pomysłu organizatorom kursu, kogo nie było niech zazdrości i mam nadzieję, że może jeszcze kiedyś taki będzie?? Wrażenia innych uczestników Danuta Gronowicz ze Szczecina: ?Na szkolenie przyjechałam, bo chciałam podwyższyć swoje kwalifikacje zawodowe. Poza tym bardzo mnie to interesuje. Ukończyłam kurs masażu klasycznego w ?Akademii Fitness?, a o tajskim tylko czytałam wcześniej w Internecie. To jednak nie to samo, co poznać technikę na żywo. Z jednej strony chciałam więc podnieść swoje kwalifikacje, a z drugiej rozwinąć swoje zainteresowania. Podczas szkolenia najbardziej podobało mi się to, że instruktorka każdy kolejny etap masażu pokazywała każdemu masażyście indywidualnie, wykonując go po prostu na nim. Mogliśmy poczuć, jak ważne jest ciepło jej dłoni i jaka powinna być siła nacisku. Kanya wyczuła też chyba, że moje mięśnie były spięte, więc wykonała na mnie dodatkowo masaż - chodząc po moich udach! Wydawałam przy tym dziwne dźwięki, którym wszyscy się dziwili (śmiech). To zapamiętam najbardziej! Było to mocne ugniatanie, a czułam to najpierw jako mocne ukłucie, które chwilę później powoli się rozchodziło. Stąd te dziwne dźwięki. Masażu tajskiego nie będę robić osobom, które będą przychodziły do mnie z chorobami kręgosłupa, czy innymi bolesnymi schorzeniami. Przypadek każdego klienta rozpatrzeć będę musiała indywidualnie. Na pewno jednak wielokrotnie wykorzystam elementy tej techniki! Myślę, że klienci też będą tym zaciekawieni i będą przychodzili z ciekawości. A masaż tajski może im pomóc, gdyż pozwala on poruszyć organizm do tego, żeby sam zaczął się regulować. Zawsze jednak powtarzam, że sam masaż nie rozwiąże problemu ?doradzam też zwykle zmianę diety i więcej ruchu.? Mariusz Het z Kluczborka i Tomasz Marciniak z Rawicza: ?Tajski różni się od masażu klasycznego tym, że przy tym pierwszym masażysta musi się dużo nagimnastykować, technika ta wymaga od niego dużo więcej ruchu. Pacjentem też trzeba dużo więcej poruszać!? ?Samo szkolenie? Przeszkadzał mi trochę hałas. Kanya każdy ruch opisywała, dokładnie mówiła jak trzymać palce itp. Gdy wszyscy wokół rozmawiali, trudno było się skupić. Dużo lepiej mi się pracowało po godzinach, gdy już wszyscy się rozeszli i zostałem tylko ja z Mariuszem, Kasią i Kanyą, bo wtedy było wreszcie cicho.? ?Cieszę się, że mogłem poznać Kanyę i wielu innych ludzi.? http://tpg.org.pl/index2.php?aktu&news=80 http://sites.google.com/site/masaztajskiwarszawakurs
6. massagewarsaw - 31.03.2011 13:09
Kurs masażu tajskiego 13-15.05 Zwardon k Żywca Kurs jest otwarty rowniez dla amatorow masazu, wlacznie z trenujacymi muay thai, kick boxing. Gościem kursu (i moze uczestnikiem) będzie Interkontynentalny Mistrz Świata w Muay Thai, Rafał Simonides http://simonides.pl , ktory pochodzi z tych stron, a przez obecnosc na kursie chce podkreslic zwiazek boksu tajskiego z masazem tajskim. W sobotni wieczor 14.5, po zajeciach, opowie on o znaczeniu masazu tajskiego w treningu zawodnikow muay, o kulturze, życiu codziennym w Tajlandii, pokaze swoje albumy i film o Tajlandii. Kursanci otrzymują oprócz certyfikatu od instruktora kursu, p Krongboon, rowniez dyplom referencyjny od Rafała Simonidesa oraz firmy szkoleniowej Pro Reha Sport. Amatorzy masazu dostana dodatkowo balsam ziolowy do masazu, rozgrzewajacy olejek dla bokserow i przeciwbolowa esencje ziolowa. Kurs rozpoczynamy w piatek 13.05 o 9.00, do niedzieli wieczora. Organizatorzy moga odebrac ze stacji PKP Zwardon. Koszt 800zl Nocleg w hotelu, pokoje 2 i 3 osobowe 50 zł, śniadanie 10 zł, obiad 20 zł, kolacja 10 zł. Zaliczka 100zl dla hotelu, rownoczesnie gwarantujaca udzial w kursie. wiecej info: massagewarsaw@gmail.com http://massagethai.info
7. walterxx - 17.12.2010 17:03
PODANY NUMER TELEFONU JEST NIEPRAWIDLOWY TRZEBA PISAĆ NA E-MAIL
Dodaj komentarz
Aby dodawać komentarze musisz być zalogowany w serwisie. Zarejestruj się teraz.